Jak rzucić palenie i nie zwariować




No cóż… wstyd się przyznać, jednak mając niespełna 30 lat na karku, paliłam przez 13 lat!!! O zgrozo! Wiem, że nie ma się czym chwalić, tym bardziej, że wielokrotnie próbowałam się pożegnać z tym nałogiem, jednak bez skutku. Próbowałam tabletek różnych producentów i efekt był maksymalnie na 3 miesiące. Wiadomo, że moja „słaba silna wola” w tym wypadku była głównym powodem porażki, jednak wolę uważać, że to wszystko wina nieodpowiednich tabletek i metod.

A więc jak już mówiłam- próbowałam wielokrotnie i prócz tego, że musiałam kupować większy rozmiar spodni, to efektu w postaci zażegnania nałogu wciąż nie było…

O tym, jakie spustoszenie w naszym organizmie niesie nikotyna nawet nie będę się rozpisywać, ponieważ każdy szanujący się palacz doskonale zdaje sobie z tego sprawę.

Ja jednak wolę rozmawiać o pieniądzach... :) Jak do każdej normalnej kobiety- przemawiają do mnie cyfry. Prawda jest taka, że przez całe 13 lat byłam wierna papierochom ”Viceroy niebieski”. Gdy zaczynałam palić- tu serdeczne ”podziękowania” dla mojej Pani od rachunkowości- kosztowały one 3,85 zł. Gdy się z nimi rozstałam- ponad 11,25 zł. A schodziła paczka na dzień, bo nawet jeśli to nie był weekend (wiadomo jak to na imprezie bywa) i nie wypaliłam całej, to zawsze ktoś zadbał o to, bym nie miała zbyt wiele w paczce.

Rachunek zatem jest bardzo prosty 11,25 zł x 365 dni = 4 106,25 zł na rok

No kiepsko…

I to właśnie dopiero przemówiło mi do rozumu. Nie tabletki, nie mama z babcią, nie znajomi, tylko KASA. Po prostu. Znalazłam zupełnie przypadkiem darmową aplikację na telefon RZUĆ PALENIE! i od dnia, gdy ją uruchomiłam, to przestałam definitywnie palić. A było to dokładnie 388 dni temu- brawo Ja!

Spójrz na te liczby- ile od tego czasu zostało mi kasy, ale przede wszystkim- ile w tym czasie wypaliłabym papierosów- 7 750,5 sztuk. Jest to dość zatrważające, nie uważasz? W chwilach zwątpienia- a gwarantuję, że było ich wiele- wyobrażałam sobie taką stertę śmierdzących, obrzydliwych kiepów obrazujących liczbę, jaką bym już wypaliła na dany czas. Pomagało.

Od czego więc trzeba zacząć?

Na samym początku musimy podjąć decyzję. Definitywnie i ostatecznie musimy być pewni, że chcemy się uwolnić od tych śmierdzących ubrań i oddechu. Jak już jesteśmy pewni swego, to połowa sukcesu w kieszeni.

Kolejna sprawa, to czas realizacji. Dokładnie wyznaczamy sobie datę. W moim przypadku, był to- jak u połowy ludzi rzucających palenie- PONIEDZIAŁEK. Nie był to zbyt mądry pomysł, gdyż poniedziałki przeważnie wiążą się z największymi nerwami w pracy, no ale cóż. Tak postanowiłam. Oczywiście w niedzielę poprzedzającą okazało się, że mam ¾ paczki a przecież szkoda marnować. Wypaliłam więc to wszystko do zera abym była wystarczająco „napalona” na resztę mojego beznikotynowego życia i aby mi się przypadkiem więcej nie zachciało. W końcu od dnia następnego miał zacząć się mój nowy rozdział życia wolnego od papierocha.

Nastał więc poniedziałek, odpalenie START w aplikacji i kolejne etapy działania. Brak kawy. Kawa nieodzownie kojarzyła się z dymkiem, więc trzeba ją było wykluczyć- w miarę możliwości- na jakiś czas. Aby mój mózg się obudził, zafundowałam sobie poranną dawkę ćwiczeń a do pracy postanowiłam wyjść ciut później, by nie mieć już czasu stać z fajeczką przed wejściem.

Do pracy wzięłam potężną wałówę składającą się głównie z przekąsek- obrane owoce, paluszki, mieszanka studencka- no i wiadomo- coś słodkiego, bo święta nie jestem i zagryzam słodyczami najczęściej jak się da. I faktycznie pomogło- miałam zajęte ręce, więc nie odczuwałam tak bardzo potrzeby trzymania papieroska.

W pracy oczywiście poinformowałam wszystkich w koło, że RZUCAM. Taka informacja ma podwójne dno. Raz, że wszyscy wiedzą, więc- jeśli nie są złośliwi- to będą Cię wspierać i motywować a dwa, że skoro już każdy wie, to głupio nagle odpuścić i zacząć na nowo palić.

Pamiętaj! Najgorszą rzeczą, jaką możesz zrobić, to podpalać ukradkiem. Może faktycznie się zdarzyć raz czy dwa, gdy już naprawdę nie wytrzymujesz, jednak trzeba wtedy się podwójnie pilnować, by takie sytuacje nie powtarzały się więcej. Zrobić rachunek sumienia i nie dopuszczać do takich pretekstów-bo każda nerwowa akcja będzie dla nas pretekstem. Ale nie unikniemy takich momentów w życiu- zawsze znajdzie się coś, co wywoła w nas chęć zapalenia ale albo rzucamy albo nie i koniec. Klamka zapadła i trzymaj się swojego postanowienia.

Nawet nie wiesz, jak teraz bym chętnie sobie zapaliła, gdy tak piszę o tym rzucaniu…

W ciągu dnia pij dużo wody, gdyż będziesz ciągle odczuwać suchość w ustach oraz- w miarę możliwości- ruszaj się na świeżym powietrzu.

Pages: 1 2

12 komentarzy

  • przegladtowarow.com

    Jest również doskonałą profilaktyczne dla powyższych chorób. Naturalne składniki leku pozwalają wpływać cicho choroby, w tym samym czasie, jest nie zabezpieczenia wpływ na wewnętrzne. Co oznacza Ustawa: Hawthorns– obniża ciśnienie tętnicze, przyspiesza pracę serca, pobudza krążenie krwi; Kompleks witamin wzmacnia funkcje ochronne organizmu, sprzyja zaopatrzenie organizmu w tlen, rozszerza naczynia, ma właściwości przeciwutleniające, działa na zmniejszenie ilości cholesterolu w organizmie; Kwas foliowy – zapobiega powstawaniu anemii; Gramofon radio różowy – jest używany w celu zapobiegania neurastenii i schizofrenii, oszczędza zmęczenia; Czerwony Lebiodka – ma wzmocnienie wszystkich właściwości; Biotyna – przyspiesza trawienie witamin i syntezy kwasu askorbinowego; Kurkuma – działa jako czynnik immunomodulujący i antybiotyk; Lizyna (chlorowodorek) – normalizuje stan mięśni, zmniejsza ilość trójglicerydów we krwi. http://przegladtowarow.com/recardio-w-polsce.html Wyniki niezależnych badań wykazały, że po 30 dniach spożywania tego suplementu diety w 90% przypadków obserwuje się następujące zmiany: – Zmniejszenie ciśnienia krwi; – Przywrócenie prawidłowego funkcjonowania układu sercowo-naczyniowego; – Zmniejszenie cholesterolu; – Przywrócenie prawidłowego krążenia; – Przywracanie elastyczności naczyń krwionośnych; – Normalizacja centralnego układu nerwowego.

  • Agata

    Świetny wpis 🙂 Ja na szczęście nie palę (mój portfel mi za to dziękuje) ale podziwiam osoby którym udało się rzucić palenie, zwłaszcza po kilku latach. Życzę dalszej wytrwałości, Twój organizm kiedyś Ci za to podziękuje 🙂

  • Panna Kwiatkowska

    U mnie jeszcze większy wstyd- rzuciłam w wieku 21 lat po… 6 latach 😉 Ale tak naprawdę było zadziwiająco prosto- jestem typem osoby, która jak coś sobie postanowi to po prostu to robi 🙂

  • Aleksandra Załęska

    Wiem, jak ciężko jest rzucić palenie, choć nie palę 🙂 Co większość uzna za dziwactwo, bo jestem dzieckiem palących rodziców i dziadków 🙂 Jakoś nie mogę zrozumieć, jak można truć własny organizm i wydawać na to, jeszcze tyle kasy

  • Dorota

    Plan genialny ale mnie mimo wszystko wystarczajaco nie motywowal. Rzucilam palenie 2 razy… 1 raz jak sie pojawila moja pierwsza cora – niestety poleglam jak wrocilam do pracy i po jakims czasie przebywania z osoba palaca nie dalam rady. Ale jest tez 2 raz kiedy pojawil sie synus ma juz ponad 2 lata a ja wciaz sie twardo trzymam i nie pale. Owszem wrocilam do pracy ale papierochy juz trzymam od siebie z daleka, nie mysle jestem zbyt zajetam tym co sie dzieje dookola zeby jeszcze znalezc czas na papieroska😁 a malo tego gdyby mezus sie dowiedzial to bym miala armagedon …. wiec wole nie ryzykowac tym bardziej ze fajki takie drogie….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial
Facebook
Instagram