Nie możesz całować dziecka!




Od pierwszych dni poczęcia wiedziałam, że kocham tą małą Istotkę całym swoim sercem. Nie znałam jej, nie widziałam, nie wiedziałam, jak będzie wyglądać, ale wiedziałam, że gdy już będę mieć ją w ramionach, to przeleje na nią całą tą miłość, która gromadzić się będzie przez kolejne 9 miesięcy. I tak już zostanie do końca mych dni. Czekałam z niecierpliwością by móc ją przytulić, nakarmić i całować ile tylko dusza zapragnie. By od pierwszych swych dni wiedziała, jak bardzo jest kochana. Zaraz przed porodem cios…

Byłam już w szpitalu. Poród- mimo, że naturalny- zaplanowano na sobotę- Trzech Króli. Lekarze musieli wywoływać, gdyż obawiali się o przepływy. I nagle dostałam opryszczki. Dla mnie normalka- mniej więcej od wieku dojrzewania mam ją średnio trzy razy w roku. I wtedy lekarz zakomunikował „No to celibat na całowanie, gdy Zosia się urodzi”.

Ale jak to?! Przecież to tylko opryszczka! Nie mieściło mi się w głowie, że ja- mama- czekam 9 miesięcy na Zosiaczka i jak już ją będę mieć, to nawet nie będę mogła dać jej całusa na powitanie tego świata!

Zaczęłam więc czytać. Wujek Google na wszystko zna odpowiedź. Czasem wie nawet zbyt wiele, jednak to co się dowiedziałam zmroziło mi krew w żyłach.
Okazało się, że dla noworodka wirus opryszczki może być nawet śmiertelny…

Możecie o tym przeczytać np tutaj (KLIK)

Bardzo się wystraszyłam. Gdyby nie ten lekarz, to mogłabym naprawdę wyrządzić swojemu dziecku ogromną krzywdę. Każdy na oddziale widział, że mam zimno. Każda pielęgniarka i każdy lekarz na obchodzie a tylko ten jeden zwrócił mi uwagę. Być może dla reszty była to oczywista oczywistość. Dla mnie na ten moment NIE.

Od razu zadzwoniłam do Olafa, by wykupił mi maść z antybiotykiem i modliłam się, by do porodu nie było już po tym cholerstwie ani śladu. Żebym w żaden sposób nie mogła Zosi zarazić

Jednak jedna myśl nie dawała mi żyć. Wyczytałam pełno artykułów odnośnie tego, że dziecka W OGÓLE nie powinno się całować w usta. W mojej rodzinie nie było takich zakazów. Moja mama zawsze nie szczędziła mi i mojej siostrze całusków. Filip jest takim całuśnikiem, że zastanawiam się, czy jak skończy 18 lat to dalej będzie buziaka nadstawiał do całowania…

Czytałam artykuł (KLIK), w którym wymieniono 5 najważniejszych powodów do niecałowania dzieci:
- wirus opryszczki
- mononukleoza
-WZW typu B
-próchnica
-cytomegalia

Miałam mętlik w głowie. Z jednej strony medycyna, z drugiej nawyki wyciągnięte z dzieciństwa, miłość i chęć jej okazywania.
I wiesz co? Na pytanie skierowane do lekarza, czy naprawdę- gdy wyleczę opryszczkę- to nie będę mogła w ogóle całować Zosi w usta, uśmiechnął się, puścił oko i spytał, czy mnie mama całowała. Jasne, że tak!

Oczywiście to jest indywidualna decyzja każdego rodzica.

W naszym domu razem z Olafem całujemy nasze dzieci. Możecie nas wyklnąć, przeklnąć a my i tak będziemy to robić. Każdy sobie rzepkę skrobie :)

Mnie mama całowała, moją siostrę też i nie stało nam się nic złego z tego powodu. Oczywiście są wyjątki, gdy tego nie robimy:
- wspomniana już opryszczka
- przeziębienie lub choroba

Na marginesie- nie muszę chyba wspominać, że obcym ludziom nie pozwalamy NASZYCH dzieci całować ;p 

Jak już mówiłam- Filip jest totalnym całuśnikiem. Fakt, że my się do tego naszym zachowaniem przyczyniliśmy. Mam wrażenie, że zapłakałby się, gdyby nie dostał całuska na dzień dobry, dobranoc, smacznego, możesz iść na ogródek i miliona innych powodów do nadstawiania pysiora. Nawet Zosia- która zaczęła dopiero piąty miesiąc nadstawia się już do całowania. A my oczywiście z radością to robimy. I tak sobie myślę. Bakterie są wszędzie. W przedszkolu, w pracy, w sklepie, w piaskownicy itd… wszędzie nasze dzieci mogą się zarazić. Ja osobiście jestem z tych wyrodnych matek, które uważają, że brudne dziecko, to szczęśliwe dziecko i gdy Filip bawi się w piasku to ostatnią rzeczą, jaka by mi wpadła do głowy to to, by lecieć z mokrymi chusteczkami, jak to już niejednokrotnie miałam okazję zobaczyć.

Najbardziej chce mi się śmiać, gdy przyjeżdża moja Mama przechrzczona przez Fifa „Babciu Beatku”. Jak ona wpadnie, to mniej więcej moje dzieci wyglądają tak (zapożyczone zdjęcie na cele wpisu)


 
W końcu nie widziała ich "aż dwa dni" i musi nadrobić straty w wycałowaniu wnuków na kolejne dni z zapasem. I uwierz mi, że dzieci nie wyglądają wtedy na zmartwione ewentualnymi bakteriami. I bynajmniej nie są na drugi dzień chore.
Po prostu czują, że są przez wszystkich z całych sił kochane…

A Ty jak podchodzisz do tego tematu? Jesteś za czy przeciw całowaniu dziecka w usta? Ciekawa jestem Twojej opinii :)

 

 




16 komentarzy

  • kociel

    Hmm, nigdy o tym nie słyszałam. Ja też pewnie spanikowałabym w takiej sytuacji, mam nadzieję że do czasu urodzenia dziecka zdąże się przeszkolić w tych wszystkich informacjach!

  • Globfoterka

    Nie można popaść w szaleństwo i być przewrażliwionym, bo tak naprawdę najwięcej zarazków jest na… biurku, w zlewie, czyli miejscach, z którymi mamy styczność każdego dnia. I uwaga, jest tam bardziej niebezpiecznie, niż na desce klozetowej ;). Jako rodzice macie pełne prawo decydować o takich kwestiach i jestem przekonana, że gdyby było jakiekolwiek realne ryzyko wyrządzenia w ten sposób krzywdy dzieciątku, to na pewno byście go nie podjęli.

  • Paula

    Moim zdaniem wystrzeganie się całowania dziecka z powodu próchnicy do przesada. Faktycznie jak ma się inne choroby zakaźne lepiej zrezygnować z całusków.

  • Gosia

    W usta tylko męża córke nie. Bratanic czesto ma zimno bo brat i też jej nie całuje ale jak zarazić się można nawet od łyżeczki.

  • Olga

    U mnie w domu całowanie w usta nie było praktykowane, i jeżeli będę miał dzieci, też ich nie będę całować. Ale tak, jak wspominałaś – to indywidualna decyzja.

  • Kingaa

    Mój synek ma już prawie 7 miesięcy ja też byłam chowana w domu całuśników ale dopiero po tym artykule zrozumiałam że moje dziecko było narażone na śmierć ale nie prze ze mnie tylko przez teściową :O na szczęście nic mu się nigdy nie działo, może katar tylko a tak to nic poważnego. Ale jak bym wiedziała wcześniej to nie wiem czy bym jej dala dziecko na ręce, żeby przypadkiem go nie pocalowała

  • zaneta szor

    Osobiście całuję swoje dzieci w usta, czym starsi tym rzadziej w tym miejscu, ale jeśli bym była chora to wiadomo nie ma opcji całowania. Nie pozwalam calować wogole moich dzieci nikomu innemu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial
Facebook
Instagram