Święta, święta i znów więcej w obwodzie…




Jak co roku oczywiście obiecałam sobie, że nie będę się obżerać w święta.

W Wigilię tłumaczyłam siebie tym, że mam prawo, ponieważ jestem w zaawansowanej ciąży. No a teraz? Pretekstu brak.

Już byłam w miarę zadowolona z wagi po porodzie, no a teraz? Ktoś wymyślił na Wielkanoc babki, mazurki, sałatki i inne pyszności… a przecież wiadomo, że nie wolno marnować jedzenia. Trzeba jeść. I jeść. I jeszcze raz TYĆ.

No cóż, niestety nie ma co się czarować, ale to już nie jest ten wiek, kiedy szybko się trawiło, jeszcze szybciej spalało i ani człowiek nie myślał o tym, że ta kolejna porcja ciasta pięknie ulokuje się w boczkach.

Niestety ale nie ma co na dłuższą metę się kurczowo trzymać stwierdzenia, że kochanego ciałka nigdy za wiele. W końcu wszystko ma swoje limity. A lato tuż tuż i każdy by chciał się pięknie prezentować na plaży.

Pages: 1 2

9 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial
Facebook
Instagram