);
Lifestyle

Cholera, pierwsza klasa i już DWÓJA!

Kto już ma dziecko w wyższej klasie, to jest zahartowany i dwója mu niestraszna. Ale co, jak dziecko dopiero zaczyna edukację a rodzic przeżywa to jeszcze bardziej? 

Ja jestem typem „robienia wszystkiego na ostatnią chwilę”. No walczę z tym nieustannie ale natura zawsze jednak wygrywa tą bitwę, co zrobić. Na ostatnią chwilę jest u mnie również z panikowaniem. Tak było również w tym wypadku. Niektóre koleżanki przeżywały już od czerwca, że dziecko we wrześniu idzie do pierwszej klasy a ja nie zamierzałam sobie psuć wakacji. Niepokój ogarnął mnie dopiero dwa tygodnie przed rozpoczęciem roku. Zaczęłam się zastanawiać, czy Filip będzie chętnie siedział po szkole przy lekcjach,  czy jednak silniejsza będzie chęć zabawy z rodzeństwem. Czy będzie w stanie wysiedzieć 45 minut w skupieniu na lekcji, czy pod ławką będzie się bawił samochodzikami. Generalnie kotłowało mi się milion pytań ale w ogóle nie wzięłam jednego pod uwagę- było ono dla mnie tak absurdalne, bo gdzie przecież mogłoby się to tyczyć MOJEGO dziecka? No jak to? Chodzi mi tutaj oczywiście o pierwsze złe oceny. A gdzie! Ogólnie o złe oceny. Nie wzięłam tego w ogóle pod uwagę, że w pierwszej klasie moje dziecko może dostać inny stopień niż 5 no, EWENTUALNIE 4  😀 no cóż- czasem ze mnie wychodzi taka „madka” ale to chyba ma tak każda z nas, co nie? 😀 

Ok przejdźmy do rzeczy. Zaczął się rok szkolny. 

Niewiele razy w moim życiu były sytuacje, by wszystko było naszykowane i poprasowane już dzień wcześniej. To właśnie po tym mój Mąż się zorientował, że jednak się stresuje 😀 Buciki wyczyszczone, ubrania pachnące na wieszakach, wszystko na wierzchu przygotowane- tylko się ubrać i wyjść. 

W szkole o dziwo obeszło się bez płaczu (mojego oczywiście) ale to tylko przez to, że jeszcze miałam przy sobie Zochę i Janka, których trzeba było zabawiać, aby nie przeszkadzali podczas pasowania na ucznia. 

I tak oto się zaczęło. Pierwsze zadania, pierwszy brak popołudniowego wyjścia na spacer na poczet nauki i utrwalania tego, co było na lekcji i… PIERWSZA DWÓJA 

Tak, tak, pierwszą oceną mojego dziecka było 2 z angielskiego… Muszę dodać, że jeszcze nie mają wprowadzonych jedynek, więc w sumie to była najgorsza ocena. 

I co mogłam zrobić? Były dwa wyjścia- albo mogły mi puścić nerwy przy dziecku przez co bym na niego mogła nakrzyczeć i dać karę albo mogłam zastanowić się jak mu pomóc- tak właśnie- jak JEMU  pomóc. Bo to właśnie mój syn musiał się zmierzyć z tą oceną i docinkami kolegów. 

Prawda jest taka, że niestety częściowo Filip nie zasłużył sobie na tą ocenę- wtedy, gdy kartkówka została zapowiedziana i były rozdawane kartki ze słówkami, to jego nie było w szkole i nikt nam niestety tego nie przekazał. Napisałam częściowo, gdyż słówka, które były na kartkówce, nauczycielka jeszcze z nimi przerabiała przez kolejne lekcje. 

Na całe szczęście mamy dostęp do platformy, z której od razu dowiedziałam się o ocenie i- jak dla mnie- niezapowiedzianej kartkówce. Sama byłam w szoku, jaka była moja reakcja. Kotłowało się we mnie wszystko- niestety cała masa nieprzespanych nocy przy dwójce maluchów sprawia, że człowiek jest rozdrażniony. Było we mnie wszystko- gniew, żal, smutek, śmiech- szczerze nie wiedziałam, jak podejść do tej sytuacji- była dla mnie całkowicie nowa. Nie mam starszego dziecka, aby już być wprawionym w takie akcje. 

I co ja mogłam? Zadzwoniłam do Olafa do pracy, potem do mojej mamy, przegadałam temat, wyrzuciłam z siebie emocje i to pomogło. A wiesz dlaczego? Bo mojemu dziecku wcale nie było z tym łatwo. 

Z początku po powrocie do domu był wesoły i udawał, że nic się nie stało. Otworzył się dopiero wtedy, gdy usiedliśmy obok niego z Olafem i zaczęliśmy rozmawiać. Powiedział nam o ocenie, o słówkach, których nie umiał i o tym, że dzieci się z niego śmiały. 

Wyobrażasz sobie, co by było, gdybyśmy do tego dołożyli jeszcze to, co w nas się z początku kotłowało? 

Owszem, to jego pierwsza zła ocena w szkole ale nie ostatnia. I to właśnie od nas- Rodziców- zależy, jak dzieci będą umiały na to reagować. Na to, czyli po części na porażkę. Przecież nie zawsze w życiu będzie wszystko szło po ich myśli. Nie raz dostaną jeszcze słabą ocenę. Może obleją z początku egzamin na prawo jazdy. Być może nie dostaną się do takiej szkoły, jaka im się marzy albo nie uda im się dostać do wymarzonej pracy. 

Ta sytuacja uświadomiła mi, jak bardzo musimy wspierać dziecko- szczególnie w takich sytuacjach. Szkoła, to jest obowiązek i to od nas zależy, czy dziecko będzie chciało chętnie do niej chodzić, czy z oporem. 

To od nas zależy, czy dziecko spokojnie siądzie do lekcji, czy będzie się od nich migać albo cyganić, że nic nie było zadane. Oczywiście mówię tu o początkach, gdyż starsze dzieci rządzą się swoimi prawami. 

Jednak wszystko zaczyna się tu na starcie. W prostych rzeczach. W tym, czy siedzimy z dzieckiem przy lekcjach, pomagamy mu i tłumaczymy, czy nie mamy na to czasu i gonimy dziecko do swojego pokoju i do biurka. 

W naszym domu jest wielki stół w jadalni. I to tutaj, przy nim uczymy się z Filipem. Olaf zabiera Zosię i Jasia na spacer a ja z nim się uczę. To jest dla mnie najlepsza lokalizacja, bo mogę spokojnie robić obiad na następny dzień a jednocześnie pomagać młodemu przy lekcjach. 

Szczerze- ta sytuacja dała nam bardzo dużo do myślenia. Oczywiście nadrobiliśmy te słówka i Filip dostał z nich 5. Do tego ma już na koncie 5 z plastyki i 5 z czytania. 

Jestem z niego bardzo dumna. Nie tylko z tych 5 ale przede wszystkim z tej dwójki- bo wziął się w garść, nie przejął się głębiej tym, że się z niego śmiali i poprawił to na bardzo dobrą ocenę. 

A ja? Ja zareagowałam zbyt nerwowo, jednak na szczęście poza moim dzieckiem, które było wtedy w szkole. Niestety nikt nie jest idealny, szczególnie, gdy zmęczenie daje nam w kość. Mam nauczkę na przyszłość 

A u Was jak to wygląda? Jak podchodzicie do gorszych ocen? Może macie jakieś zasady uzgodnione z dzieckiem? Czekam na Wasze porady 

Ola

 

PS. O krytykowaniu dzieci i niskiej samoocenie możecie przeczytać tutaj ↓

>>>Niska samoocena u dzieci i jej skutki<<< 

____________________

Jeśli spodobał Ci się mój wpis, to będę wdzięczna za jego UDOSTĘPNIENIE 🙂 

Polub moją stronę na Fb: https://www.facebook.com/podomowe/

Zaobserwuj mój profil na Instagramie: https://www.instagram.com/podomowe.pl/

Oraz dołącz do Tajnej Grupy Podomowych: https://www.facebook.com/groups/137250943680970

W ten sposób na pewno nie ominie Cię żaden wpis 🙂 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial
Facebook
Instagram