);
Lifestyle

Jak uporać się z przeszłością…




Człowiek idzie przez życie z założeniem, że wszystko będzie układać się po jego myśli a każdy dzień będzie pasmem sukcesów. Coś robi z zamierzeniem, że przyniesie to radość, spełnienie i satysfakcję a tym czasem okazuje się, że plany i marzenia to jedno a rzeczywistość to drugie… Że coś jest nie tak. Coś nas trzyma w miejscu i nie pozwala iść dalej. Coś, co nie daje nam się cieszyć z rzeczy, które do tej pory osiągnęliśmy. Siedzi w nas tak głęboko wyryte w sercu, że nie pozwala o sobie zapomnieć i po prostu cieszyć się tym, co TU I TERAZ. Wielu z nas boryka się z demonami przeszłości. Z toksycznymi ludźmi, którzy mieli tak silny wpływ na nasze losy, że mimo upływu lat wciąż nie potrafimy zapomnieć, przebaczyć i zacząć wszystkiego od nowa. Wielu ludzi do tej pory nie zdaje sobie sprawy nawet z tego, że padły ich ofiarą…

Jak wiecie z poprzedniego wpisu- wiele lat zamierzałam się z założeniem bloga, cały czas zastanawiając się, czy to wypada, co ludzie powiedzą itd. W końcu, gdy zrobiłam ogromny krok w przód stawiając na SIEBIE i SWOJE marzenia, poczułam ogromną ulgę i radość. Planowałam skrzętnie w moim notesie jakie tematy poruszę, o czym będę pisać, jak wiele mam Wam do przekazania… i nagle ściana. Mur nie do przeskoczenia. Bariera, która nie pozwala pójść na przód. Coś, co jest tak mocno zakotwione w mojej głowie, że nie pozwala skupić się na sprawach bieżących, na rodzinie, na pracy, obowiązkach i osiągniętych sukcesach. To MOJE demony z przeszłości. To osoby toksyczne, które miały zbyt wielki wpływ na moje życie. To osoby, które są tak nieszczęśliwe we własnym życiu, że nie pozwalają osiągnąć szczęścia ludziom w swoim zasięgu. Są tak bardzo zgorzkniałe, że nie potrafią zrozumieć, jakim cudem inni mogą się uśmiechać i odczuwać radość, gdy oni tego nie umieją.

Lillian Glass w swojej książce „Toksyczni ludzie” uzmysławia, że istnieje kilkadziesiąt typów takich osób. Ale łączy je fakt, że każda z nich jest tak bardzo zakompleksiona, zbyt mało pewna siebie i nieszczęśliwa, że celem dla niej staje się obarczenie tym żalem osób w swoim otoczeniu. Na zasadzie- jak inni mogą być szczęśliwi, skoro ja nie jestem? Czerpią chorą satysfakcję, gdy widzą jak inni się przez to męczą.

Najgorzej, to stać się ofiarą takiego człowieka. Pozwolić sobie wmówić, że wszystkie jego nieszczęścia, to Twoja wina. Że to TY jesteś sprawcą i winowajcą tego, przez co ona musi teraz przechodzić i z czym się borykać. Że odpowiadasz za wszystkie jego złe nastroje, niepowodzenia w pracy i w życiu. Że niszczysz wszystko, co tylko dotkniesz. Że generalnie nikt Cię nie lubi i nie kocha. Że nie jesteś nic wart. Uwiesza Ci na szyi kowadło, które musi ciągnąć Cię wraz z nim w dół i w dół…

A Ty zaczynasz coraz bardziej wierzyć, że to prawda. Że przecież skoro osoba Ci bliska jest tak bardzo nieszczęśliwa, to faktycznie to jest Twoja wina. Zamiast skupić się na tym, co tu i teraz, to w kółko roztrząsasz stare, rozdrapane rany. Ciągle odtwarzasz w kółko starą płytę, zamiast skupić się na tym, że po drodze zostało nagranych wiele nowych, znacznie ciekawszych nagrań.

Tak naprawdę to tylko my sami wiemy, co jest problemem. Skąd te demony się biorą. Możemy albo sami borykać się z nimi i kisić się w sprawach, które nie dają nam żyć, albo możemy zdecydować się w końcu o tym z kimś porozmawiać i się wyżalić.

Zastanów się przez chwilę- co widzisz, gdy patrzysz w tył? Czy więcej rzeczy jest dobrych, czy tych, które spędzają Ci sen z powiek? Jak długo to można ciągnąć? Ile razy trzeba jeszcze oglądać tę samą zdartą płytę, by w końcu sobie uświadomić, że chce ją odłożyć w kąt i odtworzyć nową?

Prawda niestety jest taka, że im bardziej człowiek chce zapomnieć, tym bardziej i mocniej te myśli wracają. Trzeba zrozumieć jedno- NIE DA SIĘ ZAPOMNIEĆ. Chyba, że doznamy uszkodzenia mózgu. Możemy spróbować zamienić te myśli w coś dobrego. Zastanowić się, czego te doświadczenia i traumy nas nauczyły, jakich błędów dzięki nim już nie popełnimy. To do nas tylko należy decyzja, czy będą one stanowiły nasze wieczne brzemię, z którym będziemy szli, jak z tym kowadłem u szyi, czy zdecydujemy się wyciągnąć wnioski i podążać za stwierdzeniem „co mnie nie zabije, to mnie wzmocni”.

Osoby toksyczne tak naprawdę mają satysfakcję z naszego cierpienia. Jeśli tylko pojawia się w naszym życiu coś, co sprawia nam radość, to oni w momencie są obok, by nie pozwolić nam się z tego cieszyć. Nasz ból sprawia im frajdę, gdyż wtedy swoje cierpienia i frustrację przerzucają na nas, dzięki czemu oni są odciążeni i zadowoleni, że nikt nie ma lepiej od nich samych.

W wielu artykułach spotkałam się ze stwierdzeniem, aby napisać list, spalić go i zapomnieć. Ale człowiek jest taką maszyną, która musi roztrząsać, wykrzyczeć i przecierpieć swoje. A tu co? Po prostu wybaczyć? Bez wyjaśnień? Bez zrozumienia DLACZEGO?

Susan Forward bardzo słusznie stwierdza, że
zbyt często bowiem „przebacz i zapomnij” oznacza „udawaj, że to się nie stało”.

A to było, jest i będzie. Jednak tylko od nas zależy, jak dalej pokierujemy swoim życiem. Czy dalej pozwolimy obarczać się za wszelkie winy tego świata. Czy może jednak stwierdzimy, że skoro nie da się pomóc osobie, która wywiera na nas tak silnie negatywny wpływ, to spróbujemy pomóc SOBIE.

Jedyne za co możemy się obwiniać, to za to, że tak długo pozwoliliśmy sobą manipulować. I ZA NIC INNEGO!

Ja to już zaczynam rozumieć. Odłożę więc starą, zdartą płytę do kąta i wezmę do ręki nową- której poświęciłam za mało czasu. Z pewnością okaże się o wiele ciekawsza…

A Ty co zrobisz?

 

10 komentarzy

  • Kinga

    Toksyczni ludzie sa w kregu kazdego i jak piszesz nigdy nie znikną .Moim sposobem jest po prostu unikanie ich o ile to mozliwe choc czasami bywa to trudne jezeli to jest czlonek rodziny ale juz na tyle sie uodpornilam ze nie przejmuje sie tym co robią i mowia i skupiam sie na swojej rodzinie maz i dzieci to jest dla mnie najwazniejsze bo to jest moje szczescie i radosc a reszta jest nie wazna.

  • Malwina87

    Bardzo podziwiam Twojego bloga za mało poruszane tematy. Świetnie się go czyta i rozumiem Twój ból ponieważ miałam trudne dzieciństwo, moja matka jest alkoholiczką i całe życie obwiniała mnie za wszystko. Nawet gdy mnie biła po pijaku to mówiła, że to z mojej winy. Czytając Twojego bloga wydaje mi się, że również miałaś trudną przeszłość, czy mogę wiedzieć czy to prawda i co się działo?

  • PaGaMa

    Mega prawdziwy tekst. Czlowiek czesto katuje sie przykrymi wspomnieniami z przeszlosci, ktore sa zwiazane z osobami zazwyczaj bliskimi, co niestety wplywa w codziennyn zyciu na ograniczenie zaufania do ludzi…. Niestety tez jestem osoba, ktora bierze wszystko do siebie i pamięta, a to nie jest dobre… Dlatego trzeba to zmienic i isc do przodu, mimo wszystko… pozdrawiam

  • iksia

    Bardzo mądre i trafne przemyślenia. Nie wiem czy coś konkretnego wywolało impuls do napisania tego tekstu, ale czuje dużo smutku w nim. Powodzenia w przebaczaniu i zapominaniu.

  • YT

    Toksyczni ludzie są bardzo problematyczni, a jescze gorzej jest, gdy pozwolisz, bo ich sposób patrzenia na świat stał się Twoim… 😦 i później jesteś takim wiecznym pesymistą z niską samooceną :

  • Nonka

    Ja wywaliłam wszystkie toksyczne osoby z mojego życia, przez rok miałam spokój, wreszcie czułam że oddycham pełną piersią. Niestety te osoby chcą wrócić a z racji tego, że są bliską rodziną mojej drugiej połowy jestem rozdarta…czy dbać o swoje zdrowie psychiczne i własny spokój wewnętrzny kosztem uczyć mojego męża? Czy mam do tego prawo?z drugiej strony dlaczego mój mąż ma się czuć dobrze a ja znów mam cierpieć przez osoby które tyle złego zrobiły moim dzieciom? Znasz odpowiedź na to pytanie? Bo ja nie! i boję się każdego dnia, iż staną w drzwiach a ja nie będę umiała ponownie zaakceptować ich w moim życiu.

    • podomowe.pl

      Uważam, że Mąż sam powinien spotykać się z tą częścią rodziny, nie narzucając Ci ich obecności. Wtedy będzie miał poczucie, że z jednej strony nie separujesz go od bliskich a z drugiej strony nie rani Cię zmuszając do przebywania z nimi… Jesteś w bardzo trudnej sytuacji. Trzymam mocno kciuki, by z czasem się te konflikty zakończyły

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial
Facebook
Instagram