);
Kuchnia PORADY I POMYSŁY

Jak zaoszczędzić na jedzeniu?

Przeszło 7 lat temu, gdy dostałam zakrzepicy, nasza sytuacja materialna diametralnie się zmieniła. Z dnia na dzień musiałam przejść na zasiłek rehabilitacyjny, więc odeszło nam z budżetu ponad 1,5 tysiąca, a do tego doszły potężne koszty leków i leczenia. Gdzie jeszcze życie- małe dziecko, dom w remoncie, kredyt itd…

Zaczęłam więc przeszukiwać internet pod hasłem „jak oszczędzić” i wtedy to po raz pierwszy natknęłam się na pojęcie planowania posiłków. Pomysł nie powiem- zacny, jednak z początku ciężko było z jego wdrożeniem i wyeliminowaniem naszych złych nawyków. Jednak, gdy sytuacja zrobiła się faktycznie ciężka, nie było już wyjścia i trzeba było wprowadzić pewne zasady. Tak oto planujemy już od tylu lat i mogę powiedzieć, że weszło nam to w nawyk.

No dobra, ale do rzeczy- o co chodzi z tym planowaniem i jak się za to zabrać?

Możemy zacząć od planowania samych obiadów, jednak osobiście polecam Ci pełne planowanie posiłków. Czytaj dalej, to dowiesz się dlaczego 🙂 Póki co zacznijmy od początku:

  1. Potrzebujemy kartki i długopisu. Rysujemy tabelę lub korzystamy z gotowych planerów, które mam dla Ciebie TUTAJ . Ważnym jest, żeby wpierw zrobić dokładny przegląd lodówki, szafek, spiżarni i wszelkich innych miejsc, gdzie mamy pochowane coś do jedzenia- to właśnie od tych produktów zaczynamy planowanie, gdyż trzeba wpierw zużyć to, co mamy a nie dokupywać kolejne.
  2. Siadamy z domownikami i wypisujemy rzeczy, na które mamy ochotę w danym momencie. Można je uwzględnić wszystkie w bieżącym tygodniu lub zapisać jako listę pomysłów na kolejny tydzień. Ważne, aby każdy się udzielał, ponieważ gdy lista będzie gotowa, to wtedy wprowadzasz zasadę „reklamacji nie uwzględnia się” i tym samym ukrócisz teksty „nie mam na to ochoty” 😀
  3. Planujemy posiłki w taki sposób, aby maksymalnie zredukować wydatki. Jeśli dzisiaj mamy rosół, to jutro możemy zrobić pomidorową. Zostają nam ziemniaki z obiadu, to na jutro możemy zaplanować kopytka. Wiesz, że zawsze zostaje Ci sałatka z obiadu, to wpisz ją na jutro na kolację. Rozumiesz, o co mi chodzi? Dzięki temu przestaniesz wyrzucać i marnować jedzenie, czyli swoje pieniądze.

Gdy mamy już gotową listę posiłków, to zabieramy się na jej podstawie za planowanie zakupów. Zrobiliśmy już dokładny przegląd szafek, wiemy co mamy a co należy dokupić. Dopisujemy chemię, kosmetyki, owoce, wodę i wszystkie rzeczy, jakich będziemy potrzebować przez kolejny TYDZIEŃ. Tak, dobrze czytasz, TYDZIEŃ, gdyż skoro mamy listę posiłków na cały tydzień, to zakupy również robimy raz w tygodniu. Potem tylko dokupujemy świeży chleb, owoce i wędlinę. Lista jest o tyle ważna, że dzięki niej kupujemy tylko to, co faktycznie jest nam potrzebne i nie zastanawiamy się w sklepie, czy aby na pewno mamy mąkę/ jajka i inne produkty, a po powrocie do domu okazuje się, że mamy ich niezły zapas.

Moja podpowiedź- rób sobie listę z podziałem na kategorie. Dzięki temu nie będziesz biegać w kółko po całym sklepie, więc zakupy ogarniesz znacznie szybciej. Czas to też pieniądz, szczególnie jeśli jeździsz na zakupy z dziećmi i ciągle słyszysz listę życzeń i pragnień mijając regały z zabawkami i słodyczami 😀

Ok, wiemy już wszystko a gdzie te korzyści?

Pieniądze– sama po sobie widzę, jak zredukowaliśmy w naszym domu wydatki na jedzenie. Nie wyrzucamy, nie marnujemy i nie kupujemy pod wpływem chwili. Wiemy dokładnie, jakie posiłki mamy zaplanowane i na tej podstawie robimy zakupy. Dzięki planowaniu wszystkich posiłków nie ma już sytuacji podjadania po kątach lub zamawiania fastfoodów, by czymś się zapchać na szybko. Wiadomo, że robimy sobie wyjątki i raz na czas zamawiamy pizzę lub kebaba, gdy dzieci smacznie śpią 😀 Jednak to są sporadyczne przypadki, gdy mamy na to wyjątkową ochotę.

Czas– kiedyś zliczałam, ile tracę czasu codziennie na zakupach- stanowczo za dużo. Jeśli jesteś mamą, to wiesz dobrze, że zakupy to nie jest sam moment pobytu w sklepie, tylko pełna logistyka- trzeba nakarmić dziecko, ubrać, pięć razy przewinąć przed wyjściem, zapakować do auta, znów wrócić do domu, by przewinąć, znów zapakować do auta, pojechać na zakupy, milion razy się wnerwić, milion pięćset razy wyciągać rzeczy, które „przypadkiem” wylądowały w koszyku, tłumaczyć, dlaczego nie kupimy zabawki za jedyne 700zł, wrócić usapanej do domu, wyciągnąć dziecko, rozebrać, ogarnąć, nakarmić i… stwierdzić, że zapomniałaś śmietany, która jest Ci niezbędna do obiadu! No… znasz to? 😀 A tu proszę- jedziesz sobie raz, robisz zakupy raz- może ktoś akurat Ci zostanie wtedy z dzieckiem, więc jeszcze masz luksus swobodnego wyjścia z domu. Dodatkowo bardzo wiele sklepów ma opcję dostawy do domu- my właśnie w ten sposób przez parę lat zamawialiśmy z Tesco, ale niestety złamali nam serce i wycofali całkowicie zakupy z dostawą. Carrefour ma za to opcję odbioru gotowych, spakowanych zakupów- też fajna sprawa. Parę dni temu czytałam, że Biedronka ma już opcję zakupów online, jednak póki co tylko w wybranych miastach. Powiem Ci szczerze, że dla mnie jest to genialna opcja- siedzisz sobie w czwartek wieczorem wygodnie w fotelu, z kubkiem herbaty i listą zakupów. Na spokojnie odhaczasz wszystko z listy, jednocześnie cały czas widząc, jaka jest kwota w koszyku. Możesz sobie spokojnie przejrzeć promocje, kilka razy się zastanowić, coś pozmieniać, zapłacić z konta lub kartą przy odbiorze a w poniedziałek zakupy same przyjeżdżają prosto pod Twoje drzwi- no bajka (szczególnie, jeśli do tego jest jeszcze przystojny kurier). Zauważ, ile dzięki temu zaoszczędzisz na paliwie- to jest kolejny plus

Zdrowie psychiczne– nie użerasz się codziennie w sklepie, nie stoisz w kolejkach i nie marnujesz czasu- to już wiemy. Ale wiesz, co jest najpiękniejsze? Koniec z pytaniami „Mamo a co dzisiaj na obiad?”, gdyż wtedy z gracją i powagą, wskazujesz palcem listę, która znajduje się na lodówce. Nie ma już sytuacji, że stoisz tyle przy garach, po czym Rodzinka stwierdza, że jednak nie ma na to dzisiaj ochoty- sory memory- robiliście listę razem, więc teraz już nie ma dyskusji.

Różnorodność i pilnowanie ilości posiłków– powiedz tak szczerze, ile było sytuacji, gdy wieczorem okazało się, że jesteś na 1-2 posiłkach? Albo dzieci 3x w tym tygodniu jedzą naleśniki, bo już nie masz kompletnie sił, czasu i ochoty na wymyślanie czegoś ekstra? Dzięki planowaniu masz realny wpływ na to, co serwujesz każdego dnia i co tam możesz „przemycić” do jadłospisu. Nie tracisz czasu na wymyślanie posiłków, gdzie później się okazuje, że brakuje Ci już go do ich przyrządzenia. Wstajesz rano i JUŻ WIESZ 🙂 

Dodatkowo możesz sobie pobrać aplikację na telefon, w której będziesz zapisywać fajne, ciekawe i szybkie posiłki, by nie zastanawiać się w kolejnych tygodniach, co wpisać na listę. 

Proponuję Ci również nie wyrzucać wraz z nowym tygodniem starych planerów- zostaw je sobie, albo chociaż część w jednym miejscu. To jest świetne rozwiązanie, gdy masz zabiegany tydzień i nie masz kiedy na spokojnie usiąść z kubkiem kawy w ręku- wyciągasz gotowca i na jego podstawie robisz tylko listę zakupów. 

Wszystko już wiesz. Mam nadzieję, że pomogłam Ci tym wpisem i uda się trochę przyoszczędzić na comiesięcznych wydatkach. Daj koniecznie znać w komentarzu 🙂 

Zapraszam Cię dodatkowo na moją Tajną Grupę Podomowych na fb, mój Facebook oraz Insta

Ola

 

(2) Comments

  1. Małgorzata says:

    Jak dobrze Cię rozumiem – u mnie choroba też spowodowała to, że nasz budżet kuleje, bo nie mogę sobie pozwolić na ”byle jakie” produkty. Raczej muszę sięgać po te z wyższej półki, dobre jakościowo, bez chemii itp a to kosztuje

  2. U mnie wlasnie swietnie sprawdza sie robienie listy zakupow i tygodniowy jadlospis 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial
Facebook
Instagram