);

Mamo, co to jest okres?

Wydaje Ci się, że upadłam już na mózg, pisząc taki wpis na blogu? Jeśli tak, to masz dwa wyjścia- albo czytać dalej, albo przejść do innego- mniej kontrowersyjnego tematu 🙂 

Jeszcze nie tak dawno w mojej głowie zaczęły pojawiać się myśli, jak to będzie, gdy Zosia zacznie okres dojrzewania, co będę chciała jej powiedzieć i w jakie słowa to ubiorę. Tymczasem mój syn- bez litości i owijania w bawełnę, w sobotni wieczór po 21, gdzie mój mózg już niezbyt funkcjonował przy trójce dzieci- wyjechał do mnie z pytaniem „Mamo, a co to jest okres?”. Szczerze, zatkało mnie. Z początku nie wiedziałam, co ja mam mu powiedzieć. Trochę się nawet zirytowałam, ponieważ zawsze pytania cięższego kalibru są kierowane do mnie- a szanowny Tatuś cieszy się pod nosem i wychodzi do innego pokoju. Ale co miałam zrobić? Zostawić dziecko bez odpowiedzi? Spławić go bezczelnie mówiąc, która jest godzina i że już czas do łóżka? 

Kiedyś obiecałam sobie, że w naszym domu nie będzie owijania w bawełnę i cygaństw o bocianie i kapuście. Dzieci są ciekawe świata i mają prawo go poznawać… Oczywiście informacje należy dawkować stosownie do wieku, ale nigdy ściemniać i wciskać dziecku jakieś tandetne kity. 

Przytoczę Ci pewną historię.
Pewna osoba z naszego otoczenia pilnowała kiedyś Filipa. Aby go zająć postanowiła dać mu 2 tik-taki, które były rzekomo fasolką. Zaleciła Filipowi, by posadził tą „fasolkę” w ogródku, podlewał i pilnował czy rośnie. Za każdym razem, gdy przyjeżdżaliśmy do tej osoby, to dziecko szło doglądać, czy wreszcie jego fasolka wyrosła, po czym wracał ze spuszczoną głową. Pewnego dnia, gdy już był trochę starszy, ta osoba przyznała mu się, że to wcale nie była fasolka, tylko zwykłe tik-taki, ale fajnie było patrzeć jak chodzi, podlewa i pielęgnuje. Wiesz, jaki jest morał z tej historii? Taki, że moje dziecko nie ma zamiaru jeździć do tej osoby, gdyż ona go okłamała. 

Rozumiesz, po co to przytoczyłam? 

Niestety bardzo mnie niepokoi to, co dzieje się w polskich szkołach. Cenzurowanie pewnych materiałów, wycofywanie niektórych zagadnień, generalnie cofanie się do średniowiecza. Kto ma więc nauczyć nasze dziecko, skoro szkoła ma coraz więcej zakazów? 

Przytoczę Ci kolejną historię.
Na pewnej grupie na fb młoda, ciężarna dziewczyna zapytała, czy może iść na basen w zaawansowanej ciąży, bo boi się, że utopi dziecko. Z początku, gdy to przeczytałam , to parskłam śmiechem. Potem zastanawiałam się, czy ktoś sobie robi jaja, jednak na końcu byłam już przerażona. Dziewczyna została zrównana z błotem. Padały teksty, żeby oddała to dziecko po porodzie, bo na matkę to ona się nie nadaje, skoro nie ma pojęcia o podstawach. Wyśmiano ją i kierowano do psychiatry i ponownie do szkoły. A teraz sobie pomyśl, że to mogła być Twoja córka, która nie otrzymała podstawowej wiedzy ani w szkole, ani od Ciebie, bo wstyd na takie tematy rozmawiać z dzieckiem. 

Dlatego właśnie, gdy Filip- lat 7,5- zapytał mnie „co to jest okres”, to usiadłam z nim i na spokojnie zaczęliśmy rozmawiać na temat dojrzewania- co się dzieje u chłopców a co się dzieje u dziewczyn. Owszem, krępowałam się i analizowałam każde zdanie, by tą wiedzę przekazać mu stosownie do wieku. 

I wiesz, jaki był finał tej historii? Zaśmiał się, że maluchy chodzą w pampersach a dziewczyny w podpaskach. Ucieszył się, że facetów ten temat nie dotyczy i poszedł spokojnie spać. Tak, spokojnie, bo dostał odpowiedź na coś, co go ciekawiło. Bo wie, że zawsze może do nas przyjść, zapytać i nie zostanie spławiony ani wyśmiany. Bo taka nasza rola-rodziców. 

Ciekawa jestem, jakie Ty masz podejście do rozmów „cięższego kalibru” z dzieckiem. Daj znać w komentarzu. Buźka.
Ps. Przeczytaj również wpis   >>>Niska samoocena u dzieci i jej skutki<<<

   Ola

Spodobał Ci się ten wpis? Będę wdzięczna, jeśli podzielisz się nim ze swoimi znajomymi i zostawisz komentarz poniżej 🙂 Jakoś tak zawsze człowiekowi lepiej, gdy ma odpowiedź zwrotną 😀

A jeśli chcesz mieć ze mną częściej kontakt, to codziennie jestem tutaj: FacebookInstagram i Tajna Grupa Podomowych. Zapraszam 🙂

 

(10) Comments

  1. Ja od małego oswajałam córkę z tym tematem, więc już było zaskoczenia

    1. Myślę, że to najlepsze rozwiązanie. To czysta biologia i nie ma co z tego robić tematu tabu

  2. Uważam, że to nie szkoła powinna uczyć , ale właśnie rodzice i najbliższa rodzina,
    więc niech tam to sobie coś będzie w programie, ale to co wyniesie z domu dziecko,
    to jest najważniejsze.
    Widocznie z dziewczyną nikt w domu nie rozmawiał i dlatego taka jej wiedza była.
    Babsko, które kazało posadzić tik taki nigdy w życiu bym już nie odwiedziła,
    to było zwyczajne chamstwo takie zachowanie i później podpuszczanie dzieciaka.
    Zmarnowała wspaniałą okazję do nauczenia chłopca czegoś fajnego …wrrrr

    1. Uważam, że za naszych czasów bardzo fajnie sprawdzały się przedmioty typu „Przystosowanie do życia w rodzinie”. Teraz zamiast żeby edukacja szła do przodu, to zaczyna się wszystko cofać i o to mi w tym chodziło. To fakt, że to my jesteśmy odpowiedzialni za to, by nasze dziecko odpowiednio dokształcić. tamta dziewczyna faktycznie nie miała żadnych podstaw i przeraża mnie to, że nie udała się z tym pytaniem do własnej mamy- nie wiadomo jak jej się życie ułożyło.

  3. Kajdanufka says:

    Chciałabym to mądrze skomentować, ale jest jeszcze wcześnie, a wpis naprawdę jest mocny i jednocześnie bardzo mi się podoba. Serio, czekam na moment, kiedy będę miała swoje chodzące Coś i zadające takie pytania.
    Ściskam 🤗

    1. hahaha trzymam mocno kciuki, by ten moment szybko nadszedł. Jednak uwierz mi, że Twoja radość szybko się skończy, gdy będziesz odpowiadać przez cały dzień na pytania „a co to?” a wraz z wiekiem pytania będą coraz cięższe i trudniejsze 😀

  4. Mirela says:

    Uważam, że dziecku należy się prawda,bo przestaną nam rodzicom ufać. Na początku wystarczy krótka odpowiedź na zadane pytanie, starsze dzieci już drążą temat ,ale warto zaspokoić ciekawość, bo potem będą wiedzieć, że rodzice się nie wstydzą, a temat można obgadać.

    1. Dokładnie. Nie wyobrażam sobie tego, by moje dziecko musiało szukać informacji u innych ludzi lub w internecie, bo ode mnie nie może jej dostać

  5. Wiesz co. Nie owijaj w bawełnę mów jak jest naprawdę.
    Młody mi się kiedyś zapytał skąd biorą się dzieci o co to jest penis.
    Nie owijajac w bawełnę powiedziałem.
    Dzieci biorą się jak dwie osoby się kochają i po pewnym czasie kobiecie rośnie brzuszek i rodzi się dzidziuś. A jak powiedziałem o penisie. Więc też bez owijania w bawełnę. Synu penis jest to siusiak którym siku robisz.

    1. U nas też już był temat, skąd się biorą dzieci oraz tego, co mają dziewczynki a co chłopcy. Sporo tutaj „zasługi” w tym, że ma dwójkę maleńkiego rodzeństwa, więc normalnym jest, że go to ciekawi 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial
Facebook
Instagram