);
Sukcesy małe i duże

Uciec od marzeń- czyli jak przez prawie rok broniłam się przed tym, na czym tak bardzo mi zależało



Odkąd dostałam dowód do ręki, marzyłam o tym, by zrobić prawko, kupić fajną furę i być „biznes woman- Pancia niezależna”. Tak się jednak moje życie poukładało, że prawko zdawałam 6 lat później. I co…? Oczywiście oblałam na placu manewrowym. Wykłócałam się z egzaminatorem, gdyż dosłownie 1cm wjechałam na linie, w dodatku nie dał mi możliwości poprawki… Do kolejnego terminu nie podeszłam, gdyż jak się okazało- nasz Filip był w drodze i bardzo intensywnie dawał o sobie znać w I trymestrze ciąży  😛

Jak łatwo się domyśleć- latka leciały a zamiast składać kasę na prawko, to zawsze były jakieś wydatki wyższej rangi.

Minęły kolejne 4 lata i postanowiłam oficjalnie, że dość odwlekania tego tematu.

Kurs i godziny do wyjeżdżenia bardzo rozciągały się w czasie, gdyż jednocześnie Filip nam bardzo chorował i co rusz musiałam przekładać terminy. ALE UDAŁO SIĘ 😀

Instruktor cały czas powtarzał, że na prawdę umiem jeździć a za kółkiem czuje się, jak ryba w wodzie. Nie miałam żadnych lęków związanych z jazdą i autem. Oczywiście czułam respekt, jednak gdy słuchałam pozostałych kursantów, gdy opowiadali jak się boją, jak ich strach paraliżuje po odpaleniu auta, to kompletnie nie rozumiałam ich obaw. Było mi to całkowicie obce.

Aż do tamtego dnia…

Auto miałam od paru miesięcy. Byłam w 5 miesiącu ciąży z Zosią i wraz z Filipem wybrałam się z samego rana, NA GŁODNIAKA, zrobić morfologię. Standardowo zaparkowałam pod apteką- obok przychodni, zrobiłam badania i zapakowałam siebie i dziecko do auta. Uliczka, w której stałam, jest drogą wewnętrzną- dojazdową. Jest wąska i nie jest trudno przeoczyć, czy nie stoi za Tobą jakieś auto.

Sprawdziłam dokładnie lusterka, upewniłam się, ze Filip jest zapięty, jeszcze raz lusterka i na wstecznym ruszyłam, by wyjechać z parkingu. I DZWON! Dziękuję! Ni stąd ni z owąd nagle za tyłkiem pojawiło mi się auto, w którego bok przepięknie się wkomponowałam moim cudnym, srebrnym zderzakiem.

Byłam w totalnym szoku, Filip zaczął płakać, że mamy wypadek, ja GŁODNA w ciąży, brzuch zaczął mnie w momencie bardzo boleć. Kompletnie nie wiedziałam, co mam robić, nie widziałam nikogo za kierownicą tego nieszczęsnego auta, co dodatkowo wybiło mnie z rytmu. Bo przecież patrzyłam tyle razy w to lusterko I NIC ZA MNĄ NIE STAŁO.

Byłam totalnie zdezorientowana. Do tego zaczęły z dwóch stron trąbić auta, bo ani wjechać ani wyjechać- stałam na środku. Niewiele myśląc nawróciłam się i wyjechałam z tej uliczki na drugą stronę ulicy, by nie taranować drogi.

Wzięłam kilka głębokich wdechów, starałam się opanować płacz i zaczęłam uspokajać Filipa. Wyszliśmy z auta i ruszyliśmy w stronę ferelnego miejsca.

Co się okazało tam już czekała przed autem ONA. Nie było mnie raptem może 3 minuty a ta w tym czasie zdążyła – jeszcze zanim wyjechałam z tej uliczki- porobić zdjęcia mojego auta- zadzwonić na policję oraz naszykować dokumentu dotyczące stłuczki!



Strony: 1 2

10 komentarzy

    • podomowe.pl

      Mnie właśnie z jednej strony bardzo ciągnęło ale strach był silniejszy po tym zdarzeniu. Cieszę się, że się przełamałam, gdyż przy dzieciach bez auta to jak bez ręki 😉

  • Kinga

    Olu, nie dziwię się, że po takiej niemiłej przygodzie na drodze miałaś traumę i zniechęciłaś się do jazdy autem. Najważniejsze, że pokonałaś stres i znów prowadzisz :). Gratuluję i powodzenia!

  • Asia

    Ja z tych wlasnie sparalizowanych kursantow… Prawo jazdy mam prawie 3 lata, zdalam bez problemu. W UK. Instruktor powtarzal mi, ze jestem dobrym kierowca, tylko blokuje mnie moj strach. Od kiedy zdalam egzamin jechalam moze kilka razy. Ciagle sie boje. Zanim wsiade i gdzies pojade obmyslam droge. Nigdy jeszcze nic mi zle nie poszlo w czasie jazdy, a mimo to stres mnie zzera. Za 2 tygodnie bede juz ZMUSZONA jezdzic sama, bo do tej pory robil to maz. Zawsze sie wykrecalam. Teraz juz nie bedzie, ze maz, bo maz w pracy a ja musze wozic dzieci do szkoly i przedszkola. Wiec trzymaj kciuki, zebym ten (w sumie bezpodstawny) lek opanowala w mojej glowie i zebym tez czerpala frajde z wolnosci. Bo jakby nie bylo, auto (prawo jazdy glownie) daje niezaleznosc i wolnosc, dla ktorej to prawko wlasnie robilam…

    • podomowe.pl

      Asia proponuję Ci teraz te dwa tygodnie wykorzystać na MAXA. Jeździj z Mężem wszędzie, gdzie się da. Jego obecność obok da Ci takie poczucie bezpieczeństwa, że jak coś, to druga osoba zareaguje. I być może przez te dwa tygodnie uda się przełamać strach. Trzymam mocno kciuki 😘😘😘

  • Magda_Z

    Olu ja miałam stluczke 3 msc po odebraniu prawka. Najgorsze było w tym to, że po pierwsze była to moja wina, a po drugie dobilam do samochodu ochrony (dukato) i wiesz co jest najlepsze? Oni mieli mała ryske na zderzaku a ja nie miałam przodu😂 nawet chłodnica poszła 😁 po scholowaniu do mechanika i czekanie ponad tydzień na samochód nadszedł dzień w którym trzeba było go odebrać. Pojechałam z ojcem i gdy usiadłam za kierownicą to myślałam że mi nogi odcielo, byłam totalnie sparalizowana. No ale trzeba było ruszyć. Jechałam z ciezkowic na podleze a chyba z 30 min 😂 ale to ze wsiadlam i pojechałam dodało mi siły i od tamtej pory ( a będzie już 8lat) kierowca idealny 😁 nawet mąż mi mówi że lepiej jeżdżę od niego 😂😁 także gratuluję i życzę powodzenia w dalszej jeździe 😘

    • podomowe.pl

      Dzięki Kochana. No u mnie właśnie z początku ciąża zaważyła, bo raz, że pod koniec już miałam leżeć a dwa, że na prawdę miałam potężne zawroty głowy. Fakt, że wykorzystywałam to z premedytacją by tylko nie wsiadac za kółko to druga sprawa 😉ale bardzo się cieszę, że w końcu się przemogłam 😁 prawko przy dzieciach jest bardzo przydatne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial
Facebook
Instagram