);

Uciec od marzeń- czyli jak przez prawie rok broniłam się przed tym, na czym tak bardzo mi zależało

Gdy tylko mnie zobaczyła na horyzoncie, to zaczęła wyzywać mnie od kryminalistek i straszyć więzieniem. Wtedy Filip całkiem już się rozpłakał ale to do tego stopnia, że nie mogłam go uspokoić. Cały czas pytał tylko, czy nie zamkną mnie w więzieniu. A ta dalej mnie wyzywała w najlepsze przy dziecku i przejściowych gapiach. Uwierz mi, że jak mam niewyparzony język, tak wtedy ta sytuacja mnie totalnie przerosła i nie umiałam się odezwać.

Szczęście w nieszczęściu, że policja musiała być gdzieś niedaleko, bo naprawdę szybko się zjawili i O DZIWO okazali się cudownymi ludźmi. Gdy rozeznali się w sytuacji i zobaczyli, że to babsko dalej się po mnie wozi, ja z brzuchem i do tego małe dziecko, to wpierw w kilku słowach zrównali tą babę z ziemią. Później policjant wziął Filipa na ręce, dał mu swoją czapkę i zaczął uspokajać. Policjantka natomiast wypytywała mnie, czy wszystko jest ok i prosiła, bym się starała uspokoić ze względu na ciążę.

Oczywiście TAMTA, nie dając mi dalej dojść do słowa, od razu przyatakowała policjantów, pokazując im zrobione zdjęcia mojego i swojego auta oraz pokazała, że ma dokumenty dotyczące szkody i oczekuje protokołu zdarzenia od policji. Widziałam tylko jak policjanci spojrzeli na siebie i uśmiechnęli pod nosem. Jeszcze nie rozumiałam o co im chodzi.

Na samym początku zwrócili uwagę tej babie, że skoro miała przy sobie dokumenty, to na jaką cholerę wzywała policję. Po drugie, że nie otrzyma na miejscu protokołu, tylko może sobie go odebrać na drugi dzień z komisariatu uiszczając najpierw odpowiednią opłatę.

Nie będę tu dalej opowiadać Ci ze szczegółami jak było, gdyż trwało to jeszcze kolejne dwie godziny! W skrócie:
-babka kłóciła się dalej z policją
-potem pojechała- wbrew moim zakazom- za mną do ubezpieczalni, gdyż okazało się, że miałam jedną cyfrę źle przepisaną w polisie
-weszła ze mną do ubezpieczalni, z której nie dało się jej wyrzucić i słuchała wszystkich moich danych odnośnie ubezpieczenia mojego, jak również auta Olafa, gdyż ubezpieczenie było niestety na niego…

Generalnie natrętna, wredna baba mi się trafiła

Co się okazało, gdy rozmawiałam z policją- takie moje kulawe szczęście- miałam pierwszą w życiu stłuczkę i akurat trafiłam na wyłudzaczkę ubezpieczeń. Stwierdzili, że takich, jak ona, to oni mają na pęczki. Baba celowo mi wyjechała, bym w nią dobiła. W tym miejscu, gdzie to się stało są kamery, ale policja zasugerowała mi, żebym nawet nie brała tych nagrań, bo wciąż się będę denerwować, co w moim stanie było niewskazane a tak, czy siak, to i tak ja w nią wjechałam, więc wina była po mojej stronie.

Wiesz po co Ci to piszę? Zrobiłam Ci meeega potężne wprowadzenie do tematu ;p

Ale chodzi o to, że po tamtej akcji byłam tak roztrzęsiona, że auto zostało na tym parkingu a do domu odwiozła nas mama. I niestety do tego auta za kółko wsiadłam… prawie rok później!

A dokładnie to w tym tygodniu! 😀

Miałam taką traumę, że nie byłam w stanie w ogóle wsiąść za kierownicę. Ciągle przypominały mi się te słowa, że jestem kryminalistką i nie mam prawa jeździć autem. Paraliżował mnie totalnych strach- taki, jak tych kursantów z prawka, których kompletnie nie rozumiałam. Bałam się auta jako maszyny i bałam się drogi, by po niej jeździć.

Cały czas czymś się zasłaniałam- a to, że ciąża, że zawroty głowy, że będę jeździć po porodzie. Potem poród, to wiadomo, że człowiek obolały. Potem miliony innych pretekstów i tak czas leciał.

W dodatku było to totalnie błędne koło. Bałam się wsiąść do auta ze względu na tą stłuczkę ale z drugiej strony z każdym dniem bałam się coraz bardziej jechać, bo wydawało mi się, że nie pamiętam, jak to się robi.

I właśnie w tym tygodniu mój Mąż postawił mnie przed faktem dokonanym.

Wyszłam od fryzjera, zeszłam na parking, na którym moja ferajna czekała w aucie- na marginesie cały czas mówimy o MOIM aucie, którym mój Mąż z premedytacją woził dupkę przez cały ten czas, gdy ja tego nie robiłam- i oznajmiono mi, że JA wracam do domu.

Olaf się wygodnie ulokował na tyłach z Zosią oznajmiając, że się nie przesiada, bo jest zmęczony i musi odpocząć a ja mam wracać do domu.

Stwierdziłam… no dobra… może to już najwyższy czas. I… pojechałam 😀

Z początku jechałam 40km/h no ale wiesz- nie jeździłam prawie rok a tu na pace dwójka bąbli. Ale udało się 😀 dojechaliśmy cali i zdrowi. Pewnie sobie myślisz, że co to za wyczyn ale uwierz mi, że dla osoby, która rok broniła się rękami i nogami, to naprawdę było wyzwanie.

Natomiast na drugi dzień zostałam wkopana już na całego. Jak dzień wcześniej Olaf był w aucie i czułam taką pewność, że jak co, to mi zwróci uwagę, czy podpowie, tak na drugi dzień zostawił mnie na lodzie.

Mianowicie- pojechaliśmy do mojej mamy, po czym mój Mąż stwierdził, że w końcu ma możliwość odebrać rower, więc ja wracam z dziećmi a on do domu pojedzie na tym swoim nieszczęsnym rowerze.

No masakra! Uwierz mi, że nogi miałam jak z waty. Obmyślałam po milion razy trasę tak, aby ominąć całe centrum i jechać zadupiami. Gdy odpaliłam auto, to strach nie odpuszczał. Do tego Zosia zaczęła mi płakać na tyłach. I wtedy Fifek do mnie powiedział „Mamusiu fajnie mi się z Tobą jeździ.” I wiesz co wtedy się stało? Cały strach odpuścił a na jego miejsce wskoczyła odpowiedzialność. Że ja-mama- jadę ze swoimi dziećmi. Nie musze nikogo się prosić, by nas gdzieś woził, bo mam prawko, mam auto i czuję się pewnie na drodze.

Tak, znów czuję się pewnie. Długo mi to zajęło, ale gdyby nie zawziętość mojego Męża, to pewnie bym zwlekała jeszcze Bóg wie, jak długo.

I piszę to po to, bo wiem, jak wiele osób boi się auta. Jak wiele mam, po urodzeniu dziecka przestaje jeździć. Mam pełno koleżanek, od których słyszę np. „ja już 7 lat nie jeździłam a teraz się boję”. Bo tak to właśnie działa- im bardziej zwlekasz, tym trudniej podjąć pierwszy krok.

Lecz pamiętaj, że jeśli Ciebie dotyczy ten problem, to wiedz, że skoro mnie udało się przełamać, to Tobie uda się  tym bardziej 🙂 ja w to wierzę 🙂

A! Bym całkiem zapomniała! Nie zapomnij przeczytać, co jest moim kolejnym „sukcesem”, z czym myślałam, że kompletnie nie mam szans wygrać 🙂 przeczytasz o tym TUTAJ KLIK 

 

Ola

Spodobał Ci się tekst? Będę wdzięczna, jeśli podzielisz się nim z innymi
Pamiętaj o odwiedzeniu mnie na Facebooku oraz Instagramie Dodatkowo jeszcze założyłam Tajną Grupę Podomowych, gdzie rozmawiamy o wszystkim, co nie wypada omawiać publicznie

Zapraszam

 

Zdjęcie

 

(10) Comments

  1. Ja dalej odkładam ten moment, ale szczerze mówiąc jakoś mnie nie ciągnie do jazdy 🙂

    1. Mnie właśnie z jednej strony bardzo ciągnęło ale strach był silniejszy po tym zdarzeniu. Cieszę się, że się przełamałam, gdyż przy dzieciach bez auta to jak bez ręki 😉

  2. Olu, nie dziwię się, że po takiej niemiłej przygodzie na drodze miałaś traumę i zniechęciłaś się do jazdy autem. Najważniejsze, że pokonałaś stres i znów prowadzisz :). Gratuluję i powodzenia!

    1. Dzięki Kochana 😘 mam nadzieję, że ten etap już nigdy nye wróci

  3. Dzwonienie na policje w takiej sytuacji to chyba przesada.

    1. Dokładnie. Gdy jest ugoda i spisuje się wzajemnie swoje dane to policja jest zbędna

  4. Ja z tych wlasnie sparalizowanych kursantow… Prawo jazdy mam prawie 3 lata, zdalam bez problemu. W UK. Instruktor powtarzal mi, ze jestem dobrym kierowca, tylko blokuje mnie moj strach. Od kiedy zdalam egzamin jechalam moze kilka razy. Ciagle sie boje. Zanim wsiade i gdzies pojade obmyslam droge. Nigdy jeszcze nic mi zle nie poszlo w czasie jazdy, a mimo to stres mnie zzera. Za 2 tygodnie bede juz ZMUSZONA jezdzic sama, bo do tej pory robil to maz. Zawsze sie wykrecalam. Teraz juz nie bedzie, ze maz, bo maz w pracy a ja musze wozic dzieci do szkoly i przedszkola. Wiec trzymaj kciuki, zebym ten (w sumie bezpodstawny) lek opanowala w mojej glowie i zebym tez czerpala frajde z wolnosci. Bo jakby nie bylo, auto (prawo jazdy glownie) daje niezaleznosc i wolnosc, dla ktorej to prawko wlasnie robilam…

    1. Asia proponuję Ci teraz te dwa tygodnie wykorzystać na MAXA. Jeździj z Mężem wszędzie, gdzie się da. Jego obecność obok da Ci takie poczucie bezpieczeństwa, że jak coś, to druga osoba zareaguje. I być może przez te dwa tygodnie uda się przełamać strach. Trzymam mocno kciuki 😘😘😘

  5. Magda_Z says:

    Olu ja miałam stluczke 3 msc po odebraniu prawka. Najgorsze było w tym to, że po pierwsze była to moja wina, a po drugie dobilam do samochodu ochrony (dukato) i wiesz co jest najlepsze? Oni mieli mała ryske na zderzaku a ja nie miałam przodu😂 nawet chłodnica poszła 😁 po scholowaniu do mechanika i czekanie ponad tydzień na samochód nadszedł dzień w którym trzeba było go odebrać. Pojechałam z ojcem i gdy usiadłam za kierownicą to myślałam że mi nogi odcielo, byłam totalnie sparalizowana. No ale trzeba było ruszyć. Jechałam z ciezkowic na podleze a chyba z 30 min 😂 ale to ze wsiadlam i pojechałam dodało mi siły i od tamtej pory ( a będzie już 8lat) kierowca idealny 😁 nawet mąż mi mówi że lepiej jeżdżę od niego 😂😁 także gratuluję i życzę powodzenia w dalszej jeździe 😘

    1. Dzięki Kochana. No u mnie właśnie z początku ciąża zaważyła, bo raz, że pod koniec już miałam leżeć a dwa, że na prawdę miałam potężne zawroty głowy. Fakt, że wykorzystywałam to z premedytacją by tylko nie wsiadac za kółko to druga sprawa 😉ale bardzo się cieszę, że w końcu się przemogłam 😁 prawko przy dzieciach jest bardzo przydatne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Social media & sharing icons powered by UltimatelySocial
Facebook
Instagram